Z Kuźnic przez Halę Kondratową na Giewont

Odwiedzenie 15’sto metrowego krzyża to obowiązek każdego turysty. Zrobienie tego na nartach, w przyjemnych, wiosennych warunkach to prawdziwy zaszczyt. Skitura dla wprawionego narciarza zajmie 3-4 godziny, jest średnio-trudna, ale dostępna tylko przy pewnych śniegach, skąd początek wiosny będzie najbardziej optymalny.

Odwiedzenie 15’sto metrowego krzyża to obowiązek każdego turysty. Zrobienie tego na nartach, w przyjemnych, wiosennych warunkach to prawdziwy zaszczyt. Skitura dla wprawionego narciarza zajmie 3-4 godziny, jest średnio-trudna, ale dostępna tylko przy pewnych śniegach, skąd początek wiosny będzie najbardziej optymalny.

O wycieczce.

Bez wątpienia, widok z Giewontu jest oszałamiający. Latem aby dostać się na szczyt, trzeba przygotować się na stanie w sporej kolejce. Zimą natomiast chętnych na odwiedzenie 15’sto metrowego krzyża jest znacznie mniej, a dla nas skiturowców jest to tura wyjątkowa z 2 względów:

1. Widok – z Przełęczy Kondrackiej na piękny masyw Czerwonych Wierchów, a następnie ze szczytu Giewontu tuż przed 600 metrową przepaścią dna Zakopane i Kościelisko
2. Zjazd – przy dobrych śniegach przejazd z Przełęczy Kondrackiej na Halę to czysta poezja – początkowo stromo, ale szeroko, później bardziej połogo, ale nadal ciekawie.

Oczywiście wyjście na Wielki Giewont to również spotkanie z historią… i poezją. Jak pisał Walery Eljasz-Radzikowski „Z każdej prawie chaty Giewonta widać, toteż słusznie mu się należy tytuł króla zakopiańskiego”. O królu pisał również Jerzy Tarłowicz, Wacław Wolski czy sam Adam Asnyk. Powstała również legenda o śpiącym rycerzu (zarys masywu przypomina sylwetkę leżącej postaci), który powstanie, kiedy kraj będzie zagrożony.

Bezpieczeństwo

Warto natomiast wspomnieć, że mimo, że wycieczka jest stosunkowo krótka to nie należy do bezpiecznych pod względem lawin. Wielokrotnie spadały bardzo duże lawiny z okolic Przełęczy Kondrackiej – z grani idącej w stronę Kopy Kondrackiej oraz ze żlebów opadających z masywu długiego Giewontu.

Dla kogo?

Skitura jest dla średnio-zaawansowanych skiturowców, którzy potrafią ocenić zagrożenie lawinowe, mają za sobą wycieczkę na Kasprowy Wierch czy Kopę Kondracką, bardzo dobrze opanowali zakosy, mają podstawowe umiejętności z zakresu obsługi raków i czekana.

PAMIĘTAJCIE:

Autorzy proponowanych tras i video przewodników dołożyli wszelkich starań, by materiały były opracowane w sposób profesjonalny i zgodnie z zasadami poruszania się w górach w zimie. Zaznaczamy jednak, że uprawianie ski-turingu i poruszanie się po opisanych trasach jest niebezpieczne dla zdrowia i życia. Autorzy opisów, strony i video przewodników nie biorą w związku z tym żadnej odpowiedzialności za ewentualne kontuzje, urazy i wypadki osób.

Galeria zdjęć

Z Kuźnic na Halę Kondratową.

Sprzęt

Sprzęt możemy wypożyczyć w Tatra Trade przy rondzie Kuźnickim po czym dojechać busem do Kuźnic lub najpierw dojechać do Kuźnic i w wypożyczalni Mountain Explorers wziąć potrzebny ekwipunek.

Dojazd

Przypominam, że do Kuźnic nie można dojechać samochodem – autem dojedziemy jedynie do Ronda Kuźnickiego, gdzie są liczne parkingi. Stąd busem (co 10 minut z przystanku przed i za rondem, 3zł), piechotą (20 minut), na skiturach (jeżeli jest śnieg), taksówką (z ronda ok. 20zł)

Podejście – rozgrzewka

Wyposażeni w narty z nałożonymi fokami, kije oraz zapas czekolady w plecaku ruszamy w drogę! W Kuźnicach obieramy kierunek w stronę Kalatówek i trzymamy się niebieskich oznaczeń szlaku. Pierwszy odcinek wiedzie szeroką drogą, a po przekroczeniu kas biletowych TPNu odbija lekko w lewo, w wąską ścieżynę. Wędrujemy lasem i po około pół godziny od startu osiągamy Polanę. To właśnie tutaj, na Kalatówkach powstał pierwszy ośrodek narciarski w Tatrach i pierwsze zawody w slalomie, zjazdach i skokach narciarskich.

Z Kalatówek kierujemy się w stronę Polany Kondratowej, nadal trzymając się szlaku niebieskiego. Po przejściu z Polany ponownie do lasu będziemy mieć możliwość wyboru – w prawo szlakiem niebieskim lub prosto trasą narciarską. Wybieramy wariant narciarski (pomarańczowe oznaczenia szlaku narciarskiego) co oznacza, że musimy zjechać (bez zdejmowania fok) lub zejść krótki odcinek trasy, który dochodzi aż do nartostrady z Kasprowego, którą być może kojarzycie z narciarskich szusów. W tym momencie mamy dwa warianty podejścia:

  • w lewo – łatwiej, ale na około
  • w prawo – trudniej, ale szybciej

Idziemy w prawo! Trzymamy się prawej strony uważając na zjeżdżających narciarzy. Po 100 metrach odbijamy w lewo i robiąc „zakosy” wchodzimy na pierwszą część zbocza zwanego Padakami. Jeżeli na tym etapie mamy problem z trawersowaniem zakosami to proponuje odpuścić Giewont i wybrać np. Kasprowy.

Na pierwszym rozwidleniu idziemy w prawo nadal za znakami pomarańczowymi (narciarskimi). Po ok 20’stu minutach docieramy na Polanę Kondratową. Idealne miejsce na pierwszy przystanek.

Galeria zdjęć z etapu 1

Spod schroniska na Kondratowej na szczyt Giewontu

Przechodzimy do właściwej skitury. Po pierwsze po wyjściu ze schroniska sprawdzamy czy mamy włączony detektor i czy działa poprawnie. Wchodzimy w teren bezpośrednio zagrożony lawinami. Żarty się skończyły. Początkowo idziemy Polaną Kondratową, czyli szlakiem który prowadzi na Przełęcz pod Kopą Kondracką.

Następnie mniej więcej w połowie polany odbijamy w prawo. Idziemy do Doliny Małego Szerokiego oraz Piekiełka, czyli kotła, wnęki, będącej otoczonej żlebami z prawej, i masywem Kopy w lewej. Podobno nazwa pochodzi od hulających tam wiatrów, choć w moim odczuciu znacznie silniejsze podmuchy odczujemy na Polanie Kondratowej i Przełęczy Kondrackiej.

W ramach wyjaśnienia należy dodać, że nie idziemy odcinkiem szlaku niebieskiego ze schroniska do Piekła ponieważ przechodzilibyśmy tuż pod niebezpiecznymi żlebami opadającymi z masywu długiego Giewontu.
Dojście do Piekiełka nie jest strome, w większości wypadków nie musimy robić zakosów.

Następnie teren od wnęki aż do Przełęczy pnie się mocno w górę. W zależności od warunków wybieramy odpowiednią trasę podejścia pamiętając, że nie powinniśmy przecinać żlebów z prawej strony, ani trzymać się lewej strony, który jest wyjątkowo niebezpieczna. Ostatnie 200 metrów podejścia na Przełęcz będzie dla nas kluczowe. Teren ma około 30-35 stopni nachylenia. Często turyści piesi wydeptują wąski trawers który idzie najpierw w stronę krzyża, a następnie mocno w lewo aż do Przełęczy. Osobiście wybieram albo wariant po śladach pieszych, albo jeżeli warunki na to pozwalają idę pod wydeptaną ścieżką (żeby w razie obsunięcia nie spaść na innego turystę) i krótkimi zakosami wychodzę na Przełęcz.

Z Przełęczy na szczyt

Idziemy granią w prawo za znakami niebieskimi. Często grań jest wywiana, przez co twarda. Początkowo teren jest połogi i powoli idzie w stronę majestatycznego krzyża. Po 400 metrach teren robi się stromszy (ok. 20 stopni), idziemy zakosami nie oddalając się zbytnio od szlaku. Od szczytu dzielą nas tylko łańcuchy i 70 metrów podejścia. Zostawiamy narty, ubieramy raki, idziemy na szczyt. Dla takiego widoku warto!

Galeria zdjęć z etapu 2

Zjazd

Zjeżdżamy drogą podejścia, z tym, że należy uważać szczególnie na 3 elementy:

  • Na szlaku Pod Giewontem – do Przełęczy Kondrackiej często wystają kamienie. Warto sprawdzić szlak już na podejściu,
  • Na szlaku z Przełęczy Kondrackiej do Piekła przede wszystkim uważamy na podchodzących turystów. Szczególnie ważny jest początek zjazdu z Przełęczy, gdzie jest wąsko i nie ryzyko zderzenia jest zbyt duże, turysta pieszy ma zawsze pierwszeństwo. Jeżeli szlak jest „wolny” to ruszamy trzymając się lewej strony od szlaku letniego. Następnie zjeżdżamy do dna Doliny – nie przecinając żlebów z naszej lewej strony.
  • Z Piekła do Kuźnic mamy prostą drogę, z tym, że po minięciu Polany Kondratowej jedziemy za szlakiem narciarskim (na pierwszym rozwidleniu skręcamy w lewo). Szlak jest jednokierunkowy, ale mimo wszystko wąski i pełen nierówności.

Galeria zdjęć ze zjazdu

Opis trasy finansowany ze środków Urzędu Miasta Zakopane.

Autor Trasy

Mateusz Mróz

Twórca Skitourowego Zakopanego, Założyciel Skitour School

×

Mateusz Mróz

Magister HR’u Uniwersytetu Jagiellońskiego, obronił licencjat z badań rynku oraz ukończył podyplomowo „marketing w sieci”. Od 2010 roku związany zawodowo z marketingiem sportów ekstremalnych. Od 2012 roku współorganizował ponad 30 eventów ekstremalnych. Założyciel szkoły Skitour School, na nartach przemierzał Tatry, Bieszczady, Góry Norwegii, Słowenii. na swoim koncie ma przejście z Włoch przez Szwajcarie do Austrii w 4 dni.

Skitouring to sport niebezpieczny, może prowadzić do kontuzji,
a w ekstremalnych przypadkach nawet do śmierci.

Staraliśmy się przygotować przedstawione materiały w sposób jak najdokładniejszy i tym samym z z zachowaniem zasad obowiązujących w górach, jednak nie bierzemy odpowiedzialności za ewentualne wypadki.

Sponsorzy i Partnerzy projektu