TRAWERS KOSOWA Skitour School 2021

Dlaczego nasze wyjazdy do Kosowa cieszą się takim zainteresowaniem? Bo to właśnie w Sharr Mountains można poczuć prawdziwą wolność i przeżyć niezapomnianą przygodę!

Do naszej dyspozycji góry do 2600m.n.p.m. z pełnym spektrum terenowym – od łagodnych otwartych pól śnieżnych po strome kuluary. Przed Wami raport z jedynego takiego Trawersu Kosowa. Nasza niezawodna fotograf Gosia (@Biteofme) skończyła obrabianie fotek więc czas na krótką relację dzień po dniu. Zaczynamy!! 🙂

 

 

 

 DZIEŃ 1

 

Na początku marca ponownie odwiedziliśmy Kosowo, tym razem w wersji skiturowej, a nie freeride’owej. Naszym założeniem jak co roku było przejście na nartach z Macedonii do Kosowa, następnie Albanii i powrót do Macedonii. Niestety, ze względu na covid pozwolenia na przekraczanie granic górami są niedostępne, dlatego postanowiliśmy zamienić „Bałkańską Wyrypę” na „Trawers Kosowa”, w końcu ze wszystkich trzech wymienionych krajów to Kosowo ma naszym zdaniem największy potencjał.

Pierwszy dzień był małą powtórką najważniejszych skillsów górskich: lawinowego ABC, obsługi raków, czekana – obóz był przeznaczony dla zaawansowanych osób, ale takie rzeczy trzeba powtarzać, bo góry Kosowa choć są niezwykle piękne to i nad wyraz niebezpieczne. Po serii szkoleniowej ruszyliśmy na szczyt – Gushbaba, który zapewne już kojarzycie z naszych wcześniejszych obozów. Imponujący, stromy szczyt, gdzie z jednej strony mamy 300 metrową ścianę, a z drugiej – strome zbocze podcięte skałami na stronę Macedonii. Tym razem pogodę mieliśmy idealną – zero wiatru i piękne słońce. Idealna rozgrzewka przed kolejnymi dniami.

 

 

 

 DZIEŃ 2

 

Dzień kompletnie wyjątkowy. Wyjazd do górnej stacji kolejki resortu Brezovica, 300 metrów przewyższenia na grań, a następnie trawers do naszego pensjonatu. Po drodze zaliczyliśmy 3 dość strome szczyty. Mieliśmy wielkie szczęście, bo zrobienie takiej trasy jest rzadko możliwe – jest eksponowana, a dodatkowo niektóre zbocza trzeba trawersować, wiec musi być stabilnie, a dodatkowo stosunkowo miękko. Co więcej poruszamy się cały czas na wysokości 2000-2500m.n.p.m, a wiatru praktycznie nie było. Mieliśmy marzec, a na naszej drodze nie było ani jednego śladu narciarza. Piękna podróż w dzikie doliny – każda inna, każda piękna. Finalny zjazd ponad 1000 metrów przewyższenia początkowo otwartym terenem, a końcówka kanionem prosto pod pensjonat, gdzie czekał ostatni czelendż – rakija 😉

 

 

 

 DZIEŃ 3

 

Kolejny dzień, kolejny piękny trawers. Wystartowaliśmy z pensjonatu i ruszyliśmy w nieznane. Najpierw 1000 metrów przewyższenia na szczyt Konjusha, który już wielokrotnie robiliśmy podczas freeride campów, a następnie dalej graniami, z finalnym wejściem na Black Peak (2536m.n.p.m). Dolina zapiera dech w piersiach, bo jest kompletnie inna niż te, które widzieliśmy do tej pory – duże skaliste ściany, z którymi aż człowieka korci, żeby zmierzyć się we wspinaczkowym stylu. Z Black Peak zjechaliśmy długim zjazdem przejeżdżając pod słynną Kobilicą (2528m.n.p.m) do pobliskiej wioski, a dokładnie leśnej chaty, gdzie czekał na nas świeży pstrąg, zimne piwo i rakija. Po posiłku regeneracyjnym przejechaliśmy busami do miejscowości Dragas.

PS: Oczywiście jak to na obozach w Kosowie musieliśmy uratować psa, który przyszedł z nami z pensjonatu. Pokonał całą trasę, a następnie musieliśmy go odwieźć ponownie do jego domku (dodatkowe 2 godziny jazdy autem). Oczywiście psa jak zawsze uratowała Gosia (@Biteofme)

 

 

 

 DZIEŃ 4

 

Dojeżdżamy busami do miejsca startu. Początkowo 500 metrów niesiemy narty, po czym zapinamy fokę i ruszamy dołem doliny, gdzie pierwszy przystanek mamy przy szkielecie starej bacówki, która co roku jest odbudowywana. Prowadzi ją rodzina z Prizeren, która produkuje jedne z najlepszych owczych serów. Ruszamy dalej na szczyt – Kleh. Widok piorunujący – widzimy Titov Vrh – najwyższy szczyt pasma Sharr po Macedońskiej stronie, widzimy niekończące się szczyty Kosowa, które łączą się z częścią Albańską. Zjeżdżamy lodowym i twardym stokiem, aż do busów, a następnie na wybitną kolację w naszym hotelu. Połączenie dobrej skitury, pięknych widoków i najlepszego jedzenia to jest to.

 

 

 

 DZIEŃ 5

 

Kiepska pogoda to czas w sam raz na reset. Co prawda, chcieliśmy wyjść na szczyt Ovciniec, więc wyjechaliśmy wyciągiem w miejscowości Brod. Przy górnej stacji widoczność była na ok. 4 metry, więc wykorzystaliśmy ten czas na taniec 🙂 Akurat odbywały się tam zawody narciarskie, był DJ, była lokalna telewizja, więc postanowiliśmy rozkręcić imprezę… skutecznie 😉 Ruszyliśmy na krótką skiturę z GPS’em w ręce, natomiast po 40 minutach podejścia wszyscy wiedzieliśmy, że nie ma to sensu. Zjechaliśmy do miejsca startu i ruszyliśmy na akcję ratunkową. Okazało się, że lokalny policjant rozmawiając przez telefon zsunął się ze skał i bał się wrócić. Zanim dojechaliśmy do miejsca wypadku policjant zmotywowany przez kolegów uratował się sam, bo był 100 metrów od wyciągu 😉

Wsiadamy do busów i dzielimy się na dwie grupy – jedna jedzie do SPA w pięciogwiazdkowym hotelu, druga do Prizeren, gdzie nasi lokalni przewodnicy zabrali nas do swoich ulubionych miejsc – na najlepsze desery, do najbardziej klimatycznego baru i harbaciarni, a na koniec dnia wszyscy spotkaliśmy się na kolacji degustacyjnej w najlepszej restaruacji w mieście.

 

 

 

 DZIEŃ 6

 

Ostatni dzień naszej wyprawy wykorzystaliśmy na zdobycie najwyższego szczytu Kosowa, czyli Rudoki (2658m.n.p.m). Nieoficjalnie najwyższy, bo oficjalnie jest Djeravica, natomiast po zmianie granic w paśmie górskim okazało się, że niestety Djeravica jest o 2 metry niższa i kwestią czasu jest, kiedy Rudoka przejmie ten tytuł. Jak natomiast wiecie nawet w górach istanieje marketing, a za nim idzie kasa. Djeravica jest znana, są koszulki, są plakietki, jest hotel – wszystko oparte na chęci zdobycia szczytu najwyższego, dlatego już planowane jest dobudowanie 2 metrowego „pomnika” żeby najwyższy pozostał najwyższym. Zobaczymy 😉

Nasza wycieczka na Rudokę jest bardzo prosta technicznie, dlatego podeszliśmy do tematu „na spokojnie”, natomiast góra przygotowała dla nas niespodziankę. Po sielankowej skiturze na przełęcz, nagle otrzymaliśmy przepiękny strzał wiatru. Dosłownie w jednej chwili weszliśmy jak do pralki. Wiatr conajmniej 100 km na godzinę. Okulary zwiało w sekundę. Jak to na przełęczach bywa najbardziej wieje „w siodle” – tak było i tym razem, natomiast wierzcie na słowo, że żartów nie było.

 

 

 

Szczyt zdobyty. Wyjazd zakończony. Widzimy się za rok!  😎👍

❄Volkl Polska❄Pieps❄Black Diamond❄Alpenverein Polska❄Polarsport❄Ortovox❄Mountain Explorers❄

 

 

Jesteście ciekawi jak przebiegła kolejna edycja campu w Kosovie? Wyczekujcie tej relacji na naszej stronie juz niebawem. 😉

 

Natomiast my, zadowoleni z tegorocznych edycji już planujemy przyszłoroczny Trawers. Prowadzimy już otwarte zapisy na następną zimę 2022, a zaliczka póki co nie jest wymagana. 

Może dołączysz?  🔥🔥🔥

Sprawdź ofertę: ➡➡  https://skitourschool.pl/kurs/balkanska-wyrypa-3-kraje/  ⬅⬅

Bałkańska Wyrypa – 3 kraje

Partner strategiczny

Biuro Promocji Zakopanego
Partnerzy

Beneficjent

Copyright SkitouroweZakopane.pl 2021
Design by pxds.pl

Europejski Fundusz Rolny na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich:
Europa inwestująca w obszary wiejskie.

Podhalańska lokalna grupa działania współfinansowana jest ze środków Unii Europejskiej w ramach Osi 4 – LEADER

Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013