O lawinach

Białe zbocza i wizja puchu od jakiegoś już czasu rozpalają wyobraźnię wielu śmiałków, niemniej początek zimy, choć stoki pokrywają kolejne warstwy umożliwiające wreszcie działania narciarskie, to trzeba jednak pamięta, że to wciąż bardzo niestabilny czas, przynoszący nagłe pogodowe zwroty akcji

Pułapki pierwszych śniegów

#PowderAlert, #powpowday, itp. Szeroko pojęte „internety i socjale” znów zaroiły się od tych i innych hasztagów oraz zdjęć z waszych skiturowych wypraw, bo wreszcie sypnęło tak wyczekiwanym białym puchem. Nie dajcie się jednak zbytnio ponieść śnieżnej aurze, mając na uwadze, że prawdziwy tatrzański sezon narciarski, z bezpieczniejszymi warunkami nadejdzie dopiero w okolicach marca.

Białe zbocza i wizja puchu od jakiegoś już czasu rozpalają wyobraźnię wielu śmiałków, niemniej początek zimy, choć stoki pokrywają kolejne warstwy umożliwiające wreszcie działania narciarskie, to trzeba jednak pamięta, że to wciąż bardzo niestabilny czas, przynoszący nagłe pogodowe zwroty akcji – mrozy, to znów odwilże, zawieje i zamiecie śnieżne, czasem pomiędzy powieje też halny. To wszystko przekłada się na równie niestabilne śniegi i spore różnice w grubości i jakości pokrywy oraz oczywiście w różny sposób wpływa na procesy metamorfozy kolejnych warstw gromadzącego się śniegu. Dzień jest jeszcze krótki, słońca niewiele, a zatem nie ma zbyt wiele okazji do tego, by zaszły te dogłębne, wiążące i stabilizujące pokrywę zmiany. Niewielka wciąż ilość śniegu, jednak bardzo nierównomiernie rozłożonego w terenie, nie daje gwarancji, że nic nie „wyjedzie”.

Ostatnie opady przyniosły niemal z automatu lawinową trójkę w całych Tatrach. Znaczny, 3 stopień zagrożenia, pojawił się nie tylko z racji na intensywność opadów, ale przede wszystkim z uwagi na silny i porywisty wiatr, który im towarzyszył, z jednej strony będzie tworzył depozyty (po zawietrznej stronie grani) i nawisy, a od nawietrznej pojawią się dość zdradliwe „sprasowania”. Do tego temperatura również poszła najpierw raptownie w dół, teraz dość raptownie w górę. Dodajmy do tego rezultaty pierwszego opadu i późniejszej odwilży, a następnie ochłodzenie, które stworzyły bardzo twardą warstwę. Ta łatwo może przekształcić się w tą tzw. „poślizgową”. To bardzo niekorzystny układ zdarzeń, z lawinowego punktu widzenia. W takich warunkach nawet „pancerne” i zwykle mało ryzykowne miejscówki, mogą stać się niebezpieczną pułapką. O czym niestety zdołaliśmy się już przekona

Pamiętajmy, że na powstanie lawin mają wpływ takie składniki: pogoda, warunki śniegowe i terenowe oraz człowiek.

Nie musimy chyba wspominać, że tym ważniejszym staje się śledzenie komunikatów pogodowo-lawinowych i ich dogłębna, poprawna analiza, uwzględniająca dłuższą perspektywę czasową oraz duża rozwaga w doborze celów, jeśli nie powstrzymanie się od ich realizacji do momentu ustabilizowania się sytuacji. Warto mieć na uwadze, że podobnie niebezpiecznie będzie w niższych górach, szczególnie w Bieszczadach, czy pod Babią, a także w Fatrach czy Niżnych.

Zima wciąż stawia pierwsze kroki, a już było głośno w temacie wypadków lawinowych, które niestety, dla niektórych skończyły się tragicznie. Przyjrzyjmy się pokrótce wybranym.

Do aż dwóch tragicznych w skutkach wypadków lawinowych doszło 29 stycznia. W obu uczestniczyli narciarze. Pierwszy wydarzył się podczas zjazdu spod Uhorcia Kasprowego, gdzie narciarz został porwany i całkowicie zasypany. Mimo szybkiego odnalezienia i odkopania przez towarzysza oraz długich, intensywnych zabiegów resuscytacyjnych podjętych przez ratowników, nie udało się uratować porwanego przez lawinę. Wszystko wydarzyło się na tyle szybko i nieszczęśliwie, że narciarz nie zdążył nawet odpalić plecaka lawinowego, który miał na sobie. Lawina nie była duża, niemniej odsłoniła leżące pod śniegiem skały.

Drugi tragiczny wypadek niedługo później wydarzył się w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, u podnóży Niżniego Kostura Liptowskiego. Dwóch narciarzy znajdowało się w okolicach progu skalnego, z którego najprawdopodobniej chcieli się wycofać. Jeden z narciarzy zjechał z mocno nastromionego progu (w tym miejscu jest ok. 40 stopni nachylenia) i wjechał na taflę stawu. Drugi ruszył za nim i wyzwolił lawinę, która zasypała ich obu. Pierwszy narciarz został dosięgnięty przez lawinę już na tafli stawu i zdołał odkopać się samodzielnie, co zajęło mu ponad godzinę. Drugi został szybko przez towarzysza namierzony i odkopany, niestety okazało się, że lawina wtłoczyła go pod lód, skąd towarzysz nie był w stanie go wydobyć samodzielnie. Dopiero pierwsi ratownicy TOPR, którzy dotarli na miejsce zdarzenia, zdołali wydobyć ciało narciarza spod wody.

Oba wypadki wydarzyły się niedługo po sporych opadach śniegu, którym towarzyszył mocny wiatr i stosunkowo niskie temperatury, które to czynniki wpłynęły na wysoką niestabilność pokrywy i tworzenie się niebezpiecznych depozytów. Tego dnia obowiązywał 3, znaczny, stopień zagrożenia lawinowego, który wymaga ogromnego doświadczenia w poruszaniu się po górach i oceny ryzyka oraz bardzo przemyślanego doboru celów, jak nie całkowitej rezygnacji z działań w wyższych partiach gór. Oba miejsca cechują spore nachyleniach, ponad 35 stopni, do tego Kostur ma niekorzystną NW wystawę. W stabilnych warunkach oba miejsca nie nastręczają wielu problemów, jednak przy lawinowej trójce stają się niebezpiecznymi pułapkami terenowymi.

10 dni wcześniej, 19 stycznia, wydarzył się inny wypadek, który miał miejsce po słowackiej stronie Tatr Zachodnich, przy zjeździe z Holego Wierchu w stronę Doliny Kamienistej. Prawdopodobnie skiturowcy zdecydowali się jechać jednym ze żlebów, z racji na niewielką ilość śniegu na pobliskich stokach. W żlebie trafili na typową pułapkę terenową, gdzie na skutek działania wiatru utworzył się spory depozyt. Naruszyli go swoim zjazdem, uruchamiając lawinę, w której 2 z nich zostało zupełnie zasypanych (1 na głębokość 1 m, drugi ok. 1.5 m). Jednemu udało się samodzielnie wykopać. On też zawiadomił ratowników i ruszył na pomoc kolegom. Na szczęście wszyscy mieli lawinowe ABC, więc obu, udało się stosunkowo szybko odnaleźć, niestety tylko jeden z zasypanych przeżył.

Co powinno zaalarmować w tym przypadku? Po pierwsze spore nachylenie, w tym miejscu grubo ponad 30 stopni; wywiane formacje wypukłe i nawiane wklęsłe (depozyty i poduchy śnieżne), które stanowią zawsze spore ryzyko; ukształtowanie terenu (żleb o typowej budowie leja, gdzie w górnej szerokiej partii, tuż pod granią gromadzi się przewiany śnieg i tworzą się naturalnie duże depozyty), warunki pogodowe w dniach poprzedzających wycieczkę (bardzo silny wiatr).

Tego samego dnia wydarzył się wypadek po polskiej stronie Tatr Zachodnich, w rejonie Rakonia, a dokładniej na zielonym szlaku w Dolinie Chochołowskiej Wyżniej. Pod lawiną znalazła się 1 osoba, która na szczęście została zasypana tylko do połowy, więc towarzyszowi udało się szybko ją odkopać i uwolnić. W dzień incydentu, pogoda była dobra, jednak w dniach poprzedzających znów mieliśmy do czynienia z opadem i wiatrem, do tego doszła niekorzystna NE wystawa i nachylenie ponad 30 stopni. Turyści mieli dużo szczęścia, bo lawina miała około 250 m długości, a czoło miejscami miało głębokość ok. 3 m.

Niech powyższe przykłady będą kubłem chłodnej wody na rozpalone do czerwoności i spragnione przygód skiturowe głowy. Góry nigdzie nie uciekną. A zatem warto poczekać na lepszy i stabilniejszy warun, dłuższy wiosenny dzień, żeby móc bezpieczniej i w pełni nacieszyć się pięknymi tatrzańskimi skiturami. Obserwujcie prognozy już na długo przed planowanym wyjściem, stosujcie przyswojone na kursach lawinowych techniki niwelowania ryzyka, czytajcie dokładnie i ze zrozumieniem komunikaty lawinowe oraz zalecenia wrzucane przez Park czy TOPR, planujcie też z rozwagą trasy uwzględniając możliwe scenariusze i alternatywy. Do zobaczenia w górach!

Autor: Magdalena Tracz
Fot: Karolina Krasińska

Skitouring to sport niebezpieczny, może prowadzić do kontuzji,
a w ekstremalnych przypadkach nawet do śmierci.

Staraliśmy się przygotować przedstawione materiały w sposób jak najdokładniejszy i tym samym z z zachowaniem zasad obowiązujących w górach, jednak nie bierzemy odpowiedzialności za ewentualne wypadki.

Sponsorzy i Partnerzy projektu